Każdy, kto choć raz próbował samodzielnie wyhodować pomidory czy paprykę, wie, że pierwsze tygodnie po posadzeniu rozsady bywają nerwowe.
Młode rośliny w warzywniku często wyglądają na przygarbione, blade, a czasem po prostu nie chcą ruszyć z miejsca.
Tymczasem w tym samym ogrodzie, przy tej samej glebie i pogodzie, u sąsiada sadzonki rosną jak na drożdżach.
Różnica nie leży w nawozach ani w drogich preparatach, ale w czymś znacznie prostszym: w przygotowaniu podłoża i w odpowiednim momencie sadzenia.